Dane Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące wysokości naszych pensji wcale nie dziwią tych, którzy szukają pracy. - Nie wiem, czy jest drugie takie miasto, jak Włocławek, w którym nie dość, że znalezienie pracy bez odpowiednich znajomości graniczy z cudem, to jeszcze oferuje się tak niskie wynagrodzenia - mówi Małgorzata Lewandowska, włocławianka, która wciąż nie traci nadziei, że kiedyś opuści szeregi bezrobotnych. - Już nawet nie marzę o tym, żeby pracować w swoim zawodzie, czyli kelner - barman, bo lata nie te. Ale mogę sprzątać, sprzedawać, lub robić cokolwiek innego. Niestety, u nas są tylko oferty dla ludzi młodych, zwłaszcza studentów albo dla emerytów i rencistów. Wiadomo, dla tych, za których nie trzeba płacić ZUS.
Także na ulicach Włocławka trudno spotkać zaskoczonych informacją, że zarabiamy znacznie mniej niż inni Polacy. Przychodnie, których poprosiliśmy o komentarz zgodnie narzekają, że pracodawcy ich nie rozpieszczają. Przeciwnie wykorzystują, zmuszają do nadgodzin i pracy w weekendy nie oferując za to wynagrodzenia. Jednak, kiedy prosimy o podanie nazwiska, natychmiast kończą utyskiwania. Bo przecież lepsza ta praca niż żadna....
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl