Zdaniem trzynastu radnych, plac Wolności na tle innych, bardziej zdegradowanych części miasta, zmian nie wymaga. Głosujący za wykreśleniem go z Programu wzięli pod uwagę też protest w sprawie rewitalizacji placu. - Decyzja Rady Miasta oznacza, że zrezygnowaliśmy z unijnego dofinansowania w kwocie prawie osiem milionów złotych, zmarnowane zostało też czterysta tysięcy złotych, wydane na przygotowanie dokumentacji technicznej przebudowy placu - komentował na gorąco, tuż po głosowaniu prezydent Andrzej Pałucki.
- Prezydent bezzasadnie wydał pieniądze na dokumentację projektu, który nie został jeszcze zatwierdzony - mówi Joanna Borowiak z PiS. Radni tłumaczą też, że byli za wykreśleniem placu, bo obawiali się, że zadanie zostanie zrealizowane kosztem innych. - Prezydent mówił, że pieniędzy na wszystko nie wystarczy, trzeba zająć się tymi rejonami miasta, które faktycznie wymagają rewitalizacji - wyjaśnia Dorota Dzięgelewska z WWS.
Ratusz stanowczo odpiera taką argumentację. - Pani Dzięgelewska nie wie o czym mówi i nie umie liczyć - odpowiada Jacek Kuźniewicz, zastępca prezydenta. - Prezydent mówił, że generalnie w mieście jest za mało pieniędzy, żeby rozwiązać wszystkie problemy, a nie, że zabraknie na realizację zadań zawartych w LPR.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl