Pierwsza zeznawała kierownik biura rady. Wiedziała o odwołaniu posiedzenia zarządu Związku Miast Nadwiślańskich, ale jak twierdzi, przewodniczący rady Rafał Sobolewski załatwiał tego dnia w grodzie Kopernika inne służbowe sprawy. To ona wypełniała tę delegację, jednak nie porozumiała się z nim i przez to niedopatrzenie omyłkowo wpisała cel wyjazdu.
Sąd przytoczył jej wcześniejsze zeznania, z których wynika, że o odwołaniu posiedzenia dowiedziała się już po wyjeździe szefa do Torunia. Słowom tym stanowczo zaprzecza jednak sekretarka Sobolewskiego. Oświadcza ona, że już kilka dni wcześniej wyraźnie y mówiła szefowi i pani kierownik o odwołaniu spotkania, a później im o tym przypominała. Sąd zarządził więc konfrontację.
Sekretarka kategorycznie podtrzymała swoje zeznania. Pani kierownik przyznała, że mogło tak być, ale ją zawodzi już pamięć.
Sobolewski twierdzi, że na drugiej, kwestionowanej delegacji jego podpis został sfałszowany. Kierownik biura oświadczyła, że wypełniała ją... na podstawie zaproszenia. Sąd okazał jej obie zakwestionowane delegacje. Stwierdziła, na tej drugiej podpis szefa jest "jakby inny”. Sąd wydał więc postanowienie, by na następną rozprawę wezwać biegłego.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl