Mieszkaniec chce być lokatorem
- Nie wiem, gdzie szukać pomocy! Potrzebuję tego mieszkania, a właściciel nie chce podpisać ze mną umowy! - mówi pan Zbigniew Sabiła z Kowala.
O konflikcie mieszkańca kamienicy przy ulicy Rejtana w Kowalu z właścicielem budynku wiedzą pracownicy wydziału lokalowego z Urzędu Miasta. Ale jak twierdzi Mirosława Murawska, nic nie mogą zrobić, bo lokal nie jest własnością gminy. - Pani Elżbieta, żona pana Sabiły prosiła nas o pomoc, ale nie jesteśmy stroną tej sprawy, więc nawet nie możemy ingerować- mówi pracownica urzędu.
Te argumenty nie przekonują jednak rodziny pana Zbigniewa. Jego zdaniem urzędnicy powinni dać mu wsparcie w walce o prawo do mieszkania. - Nie rozumiem, dlaczego nikt nie może nam doradzić, co powinniśmy zrobić, żeby mąż mógł dalej tam mieszkać. Przecież na tym powinna polegać rola urzędników- przekonuje Elżbieta.
Spór dotyczy mieszkania, które do niedawna zajmowali rodzice pana Zbigniewa. Oboje nagle zmarli kilka miesięcy temu. - Całe życie mieszkałem z nimi w tym domu, jestem tu zameldowany, więc sądziłem, że po ich śmierci, właściciel zawsze ze mną umowę - opowiada mężczyzna. - Nie mieszkam z żoną, bo nie mamy takiej możliwości. To mieszkanie jest mi potrzebne!
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl