Z koszmarami trzeba żyć
Trwa rewitalizacja Włocławka. Miasto ma wypięknieć, a jego zdegradowane części tętnić życiem. Niestety, stolica Kujaw ma architektoniczne koszmary, którym nie dadzą rady nawet pieniądze z UE.
Wśród takich straszących budowli niejeden włocławianin wymienia halę przy Zielonym Rynku, dawny budynek Telekomunikacji przy ul. Królewieckiej czy bloki przy ul. Słowackiego, Królewieckiej i Żabiej. - Jedyne, co możemy z takimi obiektami zrobić, to dbać o ich stan techniczny i estetykę - mówi Danuta Walczewska, miejski konserwator zabytków. - W przypadku hali targowej zaplanowano remont elewacji, lecz w mojej ocenie powinna być wyburzona. Budownictwo, szczególnie z lat pięćdziesiątych, charakteryzowało się zapełnianiem pustych przestrzeni najtańszym kosztem. Stąd na przykład bloki.
Natomiast naczelniczka Wydziału Architektury Urzędu Miasta odpowiada tym, którzy nie mogą patrzeć na niektóre budowle w mieście, że te nieatrakcyjne dziś obiekty to świadectwo mody budowlanej poprzedniej epoki. - Nasi rodzice lub dziadkowie nie budowali nic po to, aby miasto oszpecić - zauważa Jolanta Stańczak. - Takie były wówczas potrzeby i oczekiwania, a także poczucie estetyki. Nie można wszystkiego wyburzyć tylko dlatego, że obecnie nam się to nie podoba.
A jak w centrum Włocławka buduje się dziś? Czy inwestorzy starają się, aby każdy nowy budynek wpisywał się w zabytkowe otoczenie?
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl