Ceny mieszkań trochę spadły
Sytuacja na włocławskim rynku nieruchomości nie jest jednoznaczna. Wiele zależy nie tylko od tego, co chcemy kupić lub sprzedać, ale także od pośrednika. Inaczej oceniają sytuację agencje nieruchomości, które obecne są w mieście od lat, inaczej te poznające dopiero specyfikę włocławskiego rynku.
Dr House to nowe biuro obrotu nieruchomościami, na włocławskim rynku działające od niespełna roku. Pani, która odbiera telefon, nie chce się przedstawić, chętnie informuje natomiast, że pod koniec roku ilość transakcji jest zdecydowanie niższa niż, chociażby, podczas wakacji. Teraz więcej osób chce sprzedać mieszkania niż je kupić, podczas gdy w lecie klientów interesowały głównie domy i działki. - Na rynku wtórnym sprzedający za bardzo windują ceny, chcąc za stare mieszkania ponad trzy tysiące złotych za metr kwadratowy - ocenia pracownica biura.
Na stronie internetowej firmy Dr House jest sporo ofert sprzedaży mieszkań. Ich właściciele mają różne oczekiwania. Za skromne M-4 na osiedlu Południe (jednostka E), z nieobudowaną wanną w łazience i praktycznie wszystkim do wymiany, ktoś życzy sobie ponad 4 tys. zł za metr kwadratowy. Nowsze mieszkanie w Mielę-cinie kosztuje 3 tys. zł za metr, na osiedlu Kazimierza Wielkiego oferowany jest lokal za 3112 zł "z metra”. W niedalekiej Chełmicy jest znacznie taniej, tu 47-metrowe mieszkanie można kupić już za 80 tys. zł, czyli 1700 zł za metr, ale już w Kowalu cena jak w najlepszych lokalizacjach Włocławka - 3515 za jeden metr.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl