Ostatnio zbiornik włocławski monitorowany jest bardziej niż zazwyczaj. Rzeka na kilkudziesięciokilometrowym odcinku od tamy w kierunku Warszawy pokryta jest kilkunastocentymetrową warstwą lodu. Stabilna sytuacja, z którą mieliśmy do czynienia podczas mrozów, zmieniła się w czasie świątecznej odwilży. Jeśli pokrywa lodowa zacznie się łamać, lodołamacze będą musiały ruszyć do pracy. - Sytuacja na Wiśle jest analizowana na bieżąco. W pełnej gotowości czeka pięć jednostek - mówi Dariusz Bogacz, rzecznik RZGW w Warszawie.
Na utrzymanie lodołamaczy i akcję kruszenia lodu w obecnym sezonie zimowym (od grudnia do końca marca) RZGW zaplanowało 2 mln 900 tys. zł.
Tymczasem kilka dni temu przy wjazdach na tamę od strony Lipna i ulicy Płockiej pojawiła się sygnalizacja świetlna i tablice diodowe. - Zostały postawione na wypadek awarii na stopniu, od dawna tego brakowało - mówi Janusz Flaszyński, kierownik włocławskiego oddziału RZGW. - Przez tamę biegnie droga krajowa, w razie awarii będzie nieprzejezdna.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl