Zima spala nasze pieniądze
- Liczyłam, że na ogrzewanie swojego domku wydam w tym sezonie dwa tysiące, okazuje się, że potrzebne będzie jeszcze niemal drugie tyle, czyli nici z rodzinnych wczasów w tym roku! - martwi się Anna Rzepecka. Nie ona jedna, bo sroga zima to wydatki nie tylko dla drogowców, ale także mieszkańców.
Drogowcy już zaczęli podsumowywać swoje straty. Zimowym utrzymaniem włocławskich ulic zajmuje się m.in. firma "Saniko". Jak twierdzi Sarnowski, prezes, o ogromie wydatków na ten cel może świadczyć już choćby suma, jaką firma wydała na sól. Jest to kwota bliska 200 tys. zł. - A przecież mamy dopiero styczeń, w ubiegłym roku nie wydaliśmy tyle na całą zimę - podkreśla prezes.
O dużych wydatkach mówi także Zbigniew Lewandowski, prezes spółdzielni mieszkaniowej "Południe". Składają się na nie nie tylko większe zużycie paliwa do ogrzewania mieszkań, ale także wynagrodzenia dla ludzi, którzy zajmują się odśnieżaniem ulic, chodników, dachów i odmrażaniem wody w rynnach. - W naszej spółdzielni trudni się tym pięć osób - wyjaśnia prezes. - W ostatnich dniach mają sporo pracy.
Kiedy na dworze temperatura spada poniżej zera, mieszkańcy bloków muszą się liczyć z większym zużyciem ciepła. A to, niestety, oznacza dużo większe wydatki. Gdy mróz jest spory - nawet o połowę!
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl