Hej kolęda... i co łaska!
- Parafianie dają po 10 i 20 zł, ale są również tacy, którzy nie dają żadnej ofiary - twierdzi ks. Ryszard Pruczkowski. Nie wszyscy duchowni chcą mówić o pieniądzach.
W parafiach trwają już wizyty duszpasterskie w domach wiernych. Niby wiadomo, że nie trzeba księdzu płacić za odwiedziny, a jednak temat zbierania datków od parafian co roku wywołuje emocje. - Zupełnie nie rozumiem, z jakiej racji mam wspomagać księdza ekstra ofiarą właśnie przy okazji kolędy, skoro i tak przez cały rok wrzucam drobne na tacę - mówi Hieronim Maksymiuk, mieszkaniec bydgoskich Kapuścisk. - Z drugiej strony zawsze i tak przed wizytą księdza, obok krzyża i kropidła z wodą święconą kładę kopertę na stół.
Sami księża niechętnie mówią, o tym, ile pieniędzy zbierają podczas domowych spotkań z wiernymi. - To oburzające, że ten piękny staropolski zwyczaj odwiedzania parafian jest sprowadzany w ostatnich latach tylko i wyłącznie do kasy - usłyszeliśmy w jednej z parafii w bydgoskim Fordonie. Ksiądz proboszcz nie życzył sobie, by ujawniać jego nazwisko.
Za to osoby starszego pokolenia nie widzą nic zdrożnego w finansowym duszpasterzy. - W latach pięćdziesiątych, gdy byłam dzieckiem, ksiądz budził taki respekt, że kłaniano mu się w pas - wspomina pani Bożena Jarosławska z Wierzchucinka.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl