Muszą stać pod wiatą, bo poczekalnia zamknięta
- To skandal, jak się nas traktuje! - denerwuje się Marek Jędrusiak, dojeżdżający do pracy pociągiem z Włocławka-Zazamcza. - My marzniemy, a dworzec otwierany jest dopiero o siódmej.
Na stacji kolejowej Włocławek- Zazamcze zatrzymują się tylko zwykłe pociągi osobowe. Niemniej jednak pasażerów korzystających z usług kolei nie brakuje. Są to przede wszystkim studenci dojeżdżający na zajęcia do Torunia. Ale to nie jedyni pasażerowie - trochę osób wciąż jeździ pociągami do pracy - do Torunia, Aleksandrowa Kujawskiego i mniejszych miejscowości.
Teoretycznie, wszyscy pasażerowie, korzystający z usług "Przewozów Regionalnych" powinni mieć możliwość schronienia się w budynku dworcowym. Ale tak nie jest. Od wtorku do piątku poczekalnia i kasy na dworcu PKP Włocławek-Zazamcze są bowiem otwierane rano dopiero o godzinie 7.00. wielu pasażerów przychodzi na stację już po godzinie szóstej, bo o godz. 6.30 z Włocławka-Zazamcze odjeżdżają dwa pociągi - jeden w stronę Torunia, drugi w stronę Kutna. - Na peronie pod gołym niebem czeka na przyjazd pociągów nieraz kilkadziesiąt osób - mówi Marek Jędrusiak, jeden z pasażerów.
Sytuacja jest szczególnie trudna o tej porze roku. Pociągi się bowiem często spóźniają. Pasażerowie po kilkanaście i więcej minut stoją na mrozie. Przedwczoraj rano było minus dwadzieścia siedem stopni Celsjusza. A stojący na peronach ludzie patrzyli na zamknięty, ale oświetlony i ogrzewany budynek dworcowy.
więcej w "Gazecie Pomorskiej"