Zimą opał na wagę złota
Rośnie liczba osób, które chcą uzyskać z MOPR pieniądze na zakup węgla. Zainteresowanie jest tak duże, że chętni trafiają na listy rezerwowe. Co bardziej zdesperowani biorą sprawy we własne ręce.
Co roku włocławskie nadleśnictwo traci z powodu kradzieży drewna kilkadziesiąt tysięcy złotych. Tej zimy jest jeszcze gorzej - z powodu siarczystych mrozów wiele osób łamie prawo, ponieważ nie stać ich na zakup opału. - W 2009 roku odnotowaliśmy aż 98 kradzieży drewna - mówi Mieczysław Olewnik, inżynier nadzoru w Nadleśnictwie Włocławek. - Od początku tego roku było już kilka. Złodziejami zwykle okazują się mieszkańcy okolic, którzy kradną drewno na opał. Bywają też zorganizowane grupy, które kradną na handel.
Najczęściej łupem złodziei pada drewno stosowe sosnowe, rzadziej brzozowe czy olchowe. Do największej liczby kradzieży dochodzi na terenie leśnictw - Goreń i Wikaryjskiego. - Ten teren zamieszkuje wiele ubogich osób - przyznaje Mariusz Zieliński, leśniczy z Leśnictwa Goreń. - Taka sytuacja jest na przykład w Lipiankach, Skrzynkach i okolicach Gorenia. Ludzie wjeżdżają do lasu nocą lub wczesnym rankiem i wycinają drzewa piłami. Złapanie ich na gorącym uczynku graniczy z cudem.
Proceder się nasila, ponieważ złodzieje czują się coraz bardziej bezkarni. Kradzież drewna o wartości do 250 złotych to wykroczenie, a za kradzież większych ilości najczęściej zasądzane są tylko grzywny lub nawiązka, ewentualnie kara ograniczenia wolności w zawieszeniu.
więcej w "Nowościach Włocławskich"