- Tak duża kwota świadczy o ogromnym zaangażowaniu miasta w tej dziedzinie - mówi Arkadiusz Horonziak, wiceprezydent Włocławka. Ogromne kontrowersje wzbudzi zapewne podział środków pomiędzy kluby sportowe, bowiem wciąż nie ma jasnych kryteriów przyznawanie im pieniędzy.
Upadł pomysł bonu sportowego, którego idea sprowadzała się do oddania finansowania sportu w ręce samych włocławian. Mieszkańcy miasta za pomocą bonów mieli decydować, na jaki cel przeznaczyć środki. - Obecny podział nie do końca jest zasadny - mówi Rafał Sobolewski. - Byłem w komisji, która dzieliła środki i rozważano na przykład przyznanie środków klubowi ping-ponga, który nie istniał. Niestety, jednak w obecnej kadencji nie ma woli politycznej, żeby zrealizować pomysł bonu sportowego. - Podział środków to pic na wodę - mówi trener jednego z włocławskich klubów. - Nikt nie potrafi uzasadnić, dlaczego dany klub otrzymał taką a nie inną kwotę.
Przekonały się również o tym „Nowości Włocławskie”. Kilka lat Kujawiak Włocławek awansował do trzeciej ligi. Otrzymał za to puchar od Andrzeja Pałuckiego, prezydenta Włocławka, ale niewiele mu z tego przyszło, skoro podczas podziału środków otrzymał najniższą dotację. Przekazane środki były mniejsze m.in. od dotacji przyznanej np. Włocłavii, która występowała w niższej klasie rozgrywkowej.
więcej w "Nowościach Włocławskich"