Uczniowie okradają uczniów
Telefony, odtwarzacze MP3, buty, pieniądze - to przedmioty, które najczęściej padają łupem nastoletnich złodziei w szkołach. Okradają kolegów z klasy, ale udowodnić im to jest bardzo trudne.
- Kupiliśmy synowi dobry zegarek znanej firmy, chcieliśmy, aby dostał coś solidnego, z czego będzie korzystał przez wiele lat - mówi pani Maria, mama 15-letniego Adama. - Miał go zaledwie półtora miesiąca, bo ktoś ukradł mu zegarek z szatni, podczas lekcji wuefu. Syn podejrzewa jednego z kolegów, ale sprawa jest nie do udowodnienia. Podczas przeszukiwania rzeczy podejrzanego chłopaka nie znaleziono go.
Takich przypadków jest więcej. Tylko w tym roku Komenda Miejska Policji we Włocławku odnotowała kilka podobnych zdarzeń. - Wszystkie zgłoszenia dotyczyły kradzieży telefonów - informuje nadkom. Małgorzata Marczak, oficer prasowa KMP. - Niestety, w żadnym z przypadków nie udało się ustalić sprawcy. Trudność wynika z tego, że dzieci i młodzież najczęściej zostawiają te rzeczy na korytarzu, bez opieki i dostęp do nich ma każdy.
Nieuwaga i brak wyobraźni uczniów to zdaniem dyrektorów najczęstsza przyczyna kradzieży. - Na początku roku szkolnego przyszła do nas zapłakana uczennica, której skradziono i-Poda - mówi Marek Wódecki, dyrektor Gimnazjum nr 2. - Mówiła, że odtwarzacz zostawiła tylko na chwilę na podłodze i weszła do sklepiku szkolnego.
Kradzieże zdarzają się także w podstawówkach. - W tym roku w jednej ze szkół w powiecie lipnowskim dziewczynce skradziono pendrive’a, portfel, w którym było 20 złotych, oraz spodnie - relacjonuje asp. szt. Anna Kozłowska, oficer prasowa KPP w Lipnie. - Do zdarzenia doszło podczas lekcji wychowania fizycznego.
więcej w "Nowościach Włocławskich"