Popyt na pokątne „setki”
Ponad 30 melin zlikwidowali włocławscy policjanci w ubiegłym roku. Na niewiele się to zdało, bo szybko powstają nowe, najczęściej w tych samych miejscach.
Choroba, utrata wzroku lub nawet śmierć mogą być konsekwencją spożywania nielegalnych trunków. 42-letni mężczyzna w podkieleckiej Nowej Słupi w ubiegłym miesiącu zmarł po spożyciu alkoholu niewiadomego pochodzenia. We Włocławku ostatnio takich zdarzeń nie było, ale skala zjawiska stwarza zagrożenie. Policjanci likwidują nielegalne punkty sprzedaży, ale wciąż powstają nowe, często w tym samym miejscu. W Śródmieściu nieprzypadkowo powstaje większość punktów sprzedaży wódki „na setki”. Dzielnica boryka się z problemami społecznymi. Zarówno sprzedażą, jak i zakupem zajmują się ludzie ubodzy. - Często skuszą się, bo zapłacą kilka złotych taniej - mówi Arkadiusz Majewski, nadkomisarz z KMP we Włocławku. - Skutki mogą być tragiczne.
Wykrycie meliny nie jest sprawą trudną. Gorzej z udowodnieniem tego faktu. Meliniarze stosują różne sposoby, żeby ukryć towar, a znalezienie kilku butelek nie jest podstawą do wszczęcia postępowania. Maleje natomiast liczba legalnych punktów sprzedaży alkoholu. Obecnie zezwolenie ma 358 sklepów i lokali, a jeszcze kilka lat temu było ich o prawie 80 więcej.
więcej w "Nowościach Włocławskich"