Szaleją na swoich maszynach
Miasto szuka sposobu na okiełznanie motocyklistów. Włocławianie skarżą się, że są budzeni w nocy hukiem motorów, a na ulicach stresowani brawurową jazdą. Problem podnosili także radni.
- Motocykliści powinni uszanować nasze prawo do ciszy - mówi radny Rajmund Osiński. - Na Michelinie szaleją kierowcy na motorach i quadach, a mieszkańcom kurz leci do mieszkań (na Michelinie jest wiele dróg gruntowych, red.). Problem pojawia się również w pozostałych częściach miasta. - Na Południu, na przykład na ulicy Kaliskiej, motocykliści tak szaleją, że ludzie są hukiem motorów budzeni w nocy - mówi radny Eugeniusz Wypijewski. - Wiosną i latem problem się jeszcze nasila, zacznie być coraz głośniej.
Radna Dorota Dzięgelewska sygnalizuje, że motocykliści szaleją też na ulicy Płockiej. - Może ustawić tam radar? - zaproponowała na ostatniej sesji. Motocykliści, podobnie jak inni kierowcy, są karani za przekraczanie dozwolonej prędkości. Urządzenia do mierzenia hałasu, jaki powodują, włocławska policja nie ma. - Jeżeli podczas kontroli motocykla w obrębie rury wydechowej funkcjonariusze zauważą jakiekolwiek nawiercenia, nakładki lub inne elementy mogące potęgować hałas, wówczas właściciel jest kierowany na testy do wybranej przez siebie stacji diagnostycznej w celu zbadania, czy warkot nie przekracza dozwolonego poziomu - wyjaśnia nadkom. Małgorzata Marczak, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji we Włocławku. - Właścicielowi tymczasowo zabierany jest dowód rejestracyjny, do momentu aż ten nie dostarczy zaświadczenia, że wszystko jest w porządku.
więcej w "Nowościach Włocławskich"