Zdaniem krytyków tego pomysłu jest to zbędne wydawanie publicznych pieniędzy. Celem rad osiedlowych jest, między innymi, zaktywizowanie mieszkańców do udziału w rozwoju miasta, wpływanie na decyzje samorządowców, a także przybliżanie im bieżących problemów obywateli. Projekt zakłada utworzenie sześciu RO (na osiedlach: Mielęcin-Michelin, Południe, Zazamcze, Kazimierza Wielkiego, Zawiśle, Śródmieście). - Problemów na włocławskich osiedlach jest bardzo dużo i trzeba je rozwiązywać, a rada osiedlowa mogłaby w tym pomóc - mówi Stanisław Grzegorzewski, reprezentujący osiedle Zazamcze. - Rady przybliżyłyby Urząd Miasta do mieszkańców. Wielu rzeczy prezydent i Rada Miasta nie wiedzą, nie znają wszystkich problemów na osiedlach.
Koszt funkcjonowania RO rocznie miałby kosztować miasto około 150 tysięcy złotych. Zdaniem przewodniczącego Rady Miasta, jest to niepotrzebne wydawanie samorządowych pieniędzy. - Inicjatywa była zgłaszana już wcześniej, wówczas rozmawiałem z prekursorami tego projektu i zaproponowałem zweryfikowanie potrzeby utworzenia takiego ciała podczas dyżurów radnych, organizowanych na poszczególnych osiedlach - przypomina Rafał Sobolewski, przewodniczący RM. - Na te spotkania prawie nikt nie przychodził, wniosek z tego, że ten ruch społeczny wcale nie jest taki silny.
Według zwolenników RO, dzięki ich powołaniu udałoby się uniknąć protestów i niezadowolenia mieszkańców w związku z realizowanymi przez miasto inwestycjami.
więcej w "Nowościach Włocławskich"