Problem z dojazdem nad jezioro Wikaryjka zaczyna się już przy zjeździe z „jedynki”. - Bardzo trudno jest z drogi skręcić w lewo, ponieważ jadące z przeciwka samochody niechętnie ustępują pierwszeństwa - komentuje Wojciech z Włocławka. - Już od rana tworzy się sznur aut z włączonymi lewymi kierunkowskazami. Ostatnio zastanawialiśmy się, czy funkcjonariusze z drogówki nie mogliby pójść nam na rękę i w takiej sytuacji na chwilę wstrzymać z jednej strony ruch.
- Zapewniam, że wtedy, gdy jest taka potrzeba, policjanci tak właśnie czynią i będzie tak nadal - mówi Andrzej Zwoliński, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji we Włocławku. - Ruchem kierujemy również z myślą o pieszych i rowerzystach.
Kolejny problem to parkowanie przez plażowiczów samochodów po obu stronach drogi w lesie. Znacznie utrudnia to przejazd. Do jeziora nie mogą dojechać nie tylko autobusy MPK, ale co gorsza karetka. - Autobus nie może przejechać, o zawracaniu nie wspominając - mówi Marek Krygier, prezes MPK. - Droga należy do gminy Włocławek, dlatego skierowaliśmy tam pismo z propozycją postawienia z jednej strony drogi znaku zakazu zatrzymywania się.
więcej w "Nowościach Włocławskich"