Mieszkańcy protestują. - Kiedyś spacerowałam z siostrą wzdłuż Wisły, tam natknęłyśmy się na doszczętnie zniszczony samochód - wspomina pani Małgorzata, mieszkanka ul. Płockiej. - Od razu zadzwoniłyśmy do Straży Miejskiej, aby odholowała auto, które szpeciło piękną okolicę.
Takie przypadki potwierdzają municypalni. - Zdarzało się nam odbierać takie samochody, stały koło torów kolejowych oraz na ulicy Pogodnej, w strefie zamieszkania - podaje Norbert Struciński, rzecznik Straży Miejskiej we Włocławku. - Odholować auto możemy wtedy, gdy spełnia znamiona pojazdu nieużywanego. Nie wystarczy, że będzie brudny. Musi mieć na przykład przebite opony czy stać na cegłach i. Ponadto pojazd możemy zabrać wyłącznie z przestrzeni publicznej. Na terenie prywatnym lub zarządzanym przez spółdzielnie jest to sprawa administratora. Może próbować ustalić właściciela występując do Wydziału Komunikacji o udostępnienie jego danych.
Właśnie na takich terenach problem jest największy. - Często dzwonią do nas mieszkańcy z informacją, że na parkingu osiedlowym lub przed ich blokiem od miesięcy stoi wrak - potwierdza Norbert Struciński. - Bywa, że właściciele wcale ich nie porzucają, ale zostawiają na parkingach na zasadzie „poczekamy, zobaczymy”.
więcej w "Nowościach Włocławskich"