Degustacja na cudzy koszt
Sklepy samoobsługowe i hipermarkety nieustannie, acz bezskutecznie walczą z „podjadaczami” - osobami, które podczas zakupów konsumują, ale za żywność nie płacą.
- „Podjadacze” najczęściej zjadają słodycze, małe soki bądź owoce, bakalie. Na zachowanie tego typu decydują się osoby w każdym przedziale wiekowym, niezależnie od wykształcenia czy też statusu majątkowego. Robią to w trakcie zakupów i są nieświadomi strat, jakie powodują .- twierdzi Agnieszka Łukiewicz-Stachera, rzecznik prasowy sieci Real. - Osoby te staramy się informować, że produkty znajdujące się w sprzedaży, nie są częścią darmowej degustacji. Tacy klienci najczęściej płacą za zjedzony towar. Dla zapewnienia bezpieczeństwa klientów, pracowników i towaru korzystamy z kamer przemysłowych i bramek. Współpracujemy także z detektywami sklepowymi.
Część klientów marketów rzeczywiście w degustacji nie widzi nic złego. - Nie uważam, żeby smakowanie owoców było czymś złym - twierdzi studentka z Włocławka. - Kiedyś miałam ochotę na winogrona i zamierzałam je kupić, lecz po spróbowaniu kilku rozmyśliłam się. Biorąc pod uwagę obrót marketów, sklep na pewno nie ucierpiał za bardzo na tej degustacji.
Gorsze jest wyjadanie chipsów, wypijanie soków czy oszukiwanie podczas ważenia warzyw. Starą metodą jest przecież dokładanie owoców lub warzyw do już oklejonej torebki z ceną. Każdy postępuje, jak uważa.
Są też tacy, którzy kategorycznie sprzeciwiają się degustacji na koszt marketów. - Gdybym zobaczyła takie zachowanie, wyprowadziłabym złodzieja za uszy - stwierdza pani Krystyna. - Jest to ewidentna kradzież. Coś takiego trzeba piętnować, a zdjęcia ludzi, którzy to robią wywieszać przy wejściu do sklepu.
więcej w 'Nowościach Włocławskich"