Trąba powietrzna, która w poniedziałek wieczór przeszła przez południową część miasta spowodowała tak duże szkody, że ich usunięcie potrwa jeszcze kilka dni. We wtorek prawie do nocy pracowali w Michelinie ekipy z grupy "Energa", żeby rozświetlić ciemności, jakie panowały na osiedlu od poniedziałkowej nawałnicy. Energetykom pomagali strażacy.
Prąd dotarł do domów m.in. na ulicy Bluszczowej, Brzezinowej Paprociej, ale na przykład na ulicy Strzeleckiej nie było go jeszcze wczoraj w południe. W dzielnicy, dotkniętej kataklizmem nie paliły się też wczorajszej nocy lampy uliczne. Głuche były także telefony.
Straż pożarna wciąż zmagała się z powalonymi konarami. Na działkach mieszkańcy sami robili porządki. - Wiatr złamał mi niewielkie drzewo, więc ją usunąłem - przyznaje się Czytelnik z ulicy Strzeleckiej. - Ale mam wątpliwości, czy dobrze zrobiłem, bo może powinienem wystąpić o zgodę na wycinkę do Urzędu Miasta. Czy zgoda jest potrzebna? Andrzej Sołtysiak z Biura Prasowego włocławskiego magistratu zapewnia, że nie. - Jeśli drzewo zostało wyrwane z korzeniami, złamane lub pozbawione korony, to nie trzeba występować o zezwolenie - mówi.
Wedle wstępnych szacunków w Michelinie zostało uszkodzonych około 1000 drzew. Pilarze są rozchwytywani. W cenie są podnośniki. Uszkodzone konary wiszą nad posesjami i zagrażają bezpieczeństwu , ale nie ma jak ich usunąć, bo... na podnośnik czeka się we Włocławku kilka dni. Jak powiedział nam ks. Dionizy Lewandowski, proboszcz parafii Ducha Świętego z tego powodu nie są jeszcze usunięte uszkodzone drzewa na cmentarzu parafialnym w Michelinie.
więcej w "Gazecie Pomorskiej"