Przyszedł czas na borowika
Kukawy, Ruda, Dąb, a także Gnojno, Brzeźno i Józefowo - to tylko kilka miejscówek, w które wyruszają włocławscy grzybiarze.
- Grzyby pokazały się już masowo, przyczyniła się do tego korzystna pogodowa, między innymi deszcze na przełomie lipca i sierpnia - podaje Włodzimierz Pamfil, nadleśniczy Nadleśnictwa Włocławek. - W naszych lasach można już spotkać kurki, podgrzybki, prawdziwki też się pokazały, są maślaki i kanie.
Kompleks należący do włocławskiego nadleśnictwa ciągnie się od Włocławka aż do Gostynina, więc jest gdzie zbierać. - Grzyby są w całym lesie, ostatnio widziałem zbierających nawet przy Uzdrowisku Wieniec Zdrój - mówi nadleśniczy. - Jednak za najbardziej grzybny uchodzi rejon Kukawy, a także Ruda i Dąb.
Włocławianie chętnie wybierają się na grzyby także poza włocławskie nadleśnictwo. - Najchętniej wyjeżdżamy z żoną na grzybydo lasów w okolicy Łochocina - mówi pan Władysław, mieszkaniec osiedla Kazimierza Wielkiego. - Przejeżdżamy około 20-25 kilometrów do Gnojna, na Lisek. Dużo grzybów jest też w Brzeźnie. Miejscowości te są oblegane przez grzybiarzy, ale każdy może sporo uzbierać. Dziennie przywozimy po dwa 20-litrowe wiaderka pełne grzybów.
więcej w "Nowościach Włocławskich"