Klienci „Tesco” narzekają na długie kolejki przed kasami. - Chciałam tam ostatnio zrobić zakupy po wyjściu z pracy - opowiada mieszkanka ul. Ostrowskiej. - Mimo ogromnej liczby klientów nie wszystkie kasy były czynne, a do każdej z otwartych stało po kilkanaście osób. Co miałam robić, odstałam swoje. Kiedy zapytałam kasjerkę o co chodzi, stwierdziła, że to normalna sytuacja. Według niej więcej kas nie jest czynnych, bo firma nie chce zatrudniać większej liczby kasjerów. Z popołudniowych zakupów w „Tesco” już zrezygnowałam.
Rzecznik prasowy „Tesco” twierdzi, że firma nie oszczędza na kasjerach, a tłok przy kasach może być sytuacją tylko incydentalną. Stali klienci hipermarketu ostrzegają jednak, że między 15 a 17 w „Tesco” codziennie stoi się do kasy nawet kilkanaście minut. - Chodzę na zakupy późnym wieczorem, bo wtedy nie muszę stać w kolejkach - mówi Mariola Stanisławska, mieszka przy ul. Kruszyńskiej. - Wiemy, że kolejki do kas bardzo drażnią klientów i przykładamy wielką wagę do tego, żeby ich nie było - mówi Michał Sikora, rzecznik „Tesco”. - Obsługa na linii kas jest planowana w oparciu o liczbę klientów o danej porze. Kolejki mogą być tylko fatalnym zbiegiem okoliczności.
Klienci „Reala” skarżą się, że w robieniu zakupów przeszkadzają walające się po sklepie opakowania. - Byłam w „Realu” w sobotę około południa - opowiada pani Katarzyna, mieszka przy ul. Zielnej. - W dziale z chemią akurat jeden z pracowników rozkładał szampony. Wokół niego w wąskim przejściu między regałami był bałagan, leżały kartony, było za mało miejsca, żeby przejechać wózkiem, a ludzi pełno. Dlaczego towar jest rozkładany na półki w czasie, gdy w sklepie jest pełno ludzi?
więcej w "Nowościach Włocławskich"