Rodzice chcą więcej agatek
W okolicach szkół jest zbyt mało osób przeprowadzających dzieci przez jezdnię - twierdzą rodzice. Ich zdaniem, tak zwana agatka powinna być przy każdej szkole, a nie tylko przy ośmiu wybranych.
Nad bezpieczeństwem dzieci podczas przechodzenia przez ulicę w drodze do i ze szkoły czuwa dziewięć osób zatrudnionych przez Miejski Zespół Usług Komunalnych. Pracownicy ubrani w odblaskowe stroje i wyposażeni w dużą tablicę z napisem „Stop” pełnią dyżury w okolicy ośmiu włocławskich szkół: dwie osoby przy Zespole Szkół nr 11 (przejście dla pieszych przy skrzyżowaniu ulic Zielna-Płocka i na Zielnej) oraz po jednej osobie przy SP nr 10 (Starodębska), SP nr 20 (Gałczyńskiego), SP nr 14 (Bukowa), SP nr 18 (Hutnicza), SP nr 19 (Szkolna), Zespół Szkół Integracyjnych (Wieniecka), SP nr 12 (Wiejska).
Rodzice uczniów chodzących do szkół, przy których nie ma osób pomagających przejść przez jezdnię, uważają to za niesprawiedliwość. - Moja córka chodzi do „dwójki”, której na tej liście nie ma, a tam również przydałyby się przynajmniej dwie takie osoby - uważa pani Monika, mieszkanka osiedla Kazimierza Wielkiego. - Jedna mogłaby stać przy przejściu na Łanowej, druga na Ostrowskiej. Te ulice może wydają się niezbyt ruchliwe, ale kierowcy tam też rozwijają duże prędkości. Nie widzą dzieci stojących między zaparkowanymi samochodami i nagle wybiegających w popłochu na drogę.
- Ulica Długa, choć jednokierunkowa, też jest niebezpieczna - mówi pani Maria, babcia 8-latka z SP nr 7. - Asfalt jest równy, więc chętnie jeżdżą tam motocykliści. Kierowcy też lubią się tam rozpędzić. Jeśli gdzieś ustawiamy agatki, róbmy to sprawiedliwie.
więcej w "Nowościach Włocławskich"