Rodzicu, szykuj portfel
Na radę rodziców, papier do drukarki, Dzień Chłopaka, a nawet nowy telewizor do klasy - taką listę składek przynoszą do uczniowie włocławskich szkół. Skąd na to brać? - pytają rodzice.
W szkołach odbyły się już pierwsze wywiadówki. Ocen jest na razie niewiele, więc spotkania miały charakter organizacyjny. Wielu rodziców wyszło z nich z bólem głowy za sprawą długiej listy wydatków. - W klasie mojej córki głównym tematem była wycieczka do Biskupina za „jedyne” 80 złotych - mówi pani Małgorzata, matka uczennicy podstawówki. - Ze względu na liczne wydatki większość rodziców odmówiła, tym bardziej że niedawno kilkadziesiąt złotych poszło na radę rodziców. Jakby tego było mało, dwa dni temu dałam córce 10 złotych na upominki dla kolegów z okazji Dnia Chłopaka. - Nauczyciele występują w roli nachalnych żebraków i nieźle im to wychodzi - komentuje inna mama. - Wyciągają od rodziców deklaracje co do kupowania jakichś przedmiotów do klas, a to telewizora, a to firanki albo karnisza.
Nauczyciele, choć przyzwyczajeni do krytyki, próbują się bronić. - Czy rodzice uważają, że dla nas proszenie o składki to przyjemność? - pyta jedna z nauczycielek - Tak się właśnie czuję - jak żebraczka, która prosi o jałmużnę na papier ksero na klasówki, kopiowane pomoce, na rozsądne ozdobienie klasy. Część osób uważa, że rodzice są sami sobie winni. - Wiem, że są rodzice, którzy chcą się nauczycielom po prostu przypodobać - twierdzi pani Grażyna z Południa. - A to użyczą samochodu na jakiś transport, a to zaproponują superprezent. To czasem procentuje lepszym traktowaniem pociechy.
więcej w "Nowościach Włocławskich"