Przypomnijmy: w myśl ustawy z 29 sierpnia 1997 roku za dane osobowe uważa się każdą informację dotyczącą osoby fizycznej, pozwalającą na określenie tożsamości tej osoby. - Stanie się tak wówczas, kiedy imię i nazwisko połączymy z dodatkowymi informacjami, na przykład adresem zamieszkania czy wszelkiego rodzaju numerami identyfikacyjnymi – przypomina Piotr Grudziński, wykładowca, specjalista w zakresie bezpieczeństwa informacji i ochrony danych osobowych.
Dane osobowe to także wygląd zewnętrzny czy też zdjęcie. - Powinni o tym pamiętać między innymi dyrektorzy placówek oświatowych. Bardzo często do szkół i przedszkoli przychodzi fotograf i proponuje zrobienie grupowych i indywidualnych zdjęć. Zanim dyrektor zgodzi się na ich wykonanie, konieczna jest najpierw akceptacja rodziców dzieci – mówi specjalista.
Jednak nie wszyscy są zadowoleni z przepisów chroniących nasze dane. - Bardzo często rodzice nie życzą sobie, aby w dziennikach lekcyjnych wpisywać ich numery telefonów. Jak zatem skontaktować się z matką lub opiekunem, kiedy dziecko źle się czuje lub nikt nie odebrał malucha ze szkoły? - pyta jedna z nauczycielek ze szkoły podstawowej. - Jest to pewne utrudnienie – przyznaje Piotr Grudziński. - Ale do dzienników, w których są dane osobowe rodziców, często mają dostęp uczniowie, co nie powinno mieć miejsca. Myślę jednak, że każdy nauczyciel znajdzie swój sposób na zgromadzenie danych niezbędnych do kontaktowania się z opiekunami.
A skoro już jesteśmy przy tematyce oświatowej, to przypomnijmy, że ochrona danych nie obejmuje ocen, nawet pełnoletnich uczniów. - Jakiś czas temu dyrektorzy szkół na terenie województwa dolnośląskiego wystąpili do uczniów, którzy ukończyli 18 lat, o zgodę na informowanie rodziców o ich ocenach. Ktoś im powiedział, że jako pełnoletni sami mogą decydować, kto może wiedzieć o stopniach. Nie doczytali jednak, że istnieje rozporządzenie ministra edukacji, w myśl którego oceny są jawne dla rodziców bądź prawnych opiekunów – opowiada P. Grudziński. - Co ciekawe, część młodych ludzi takiej zgody nie wyraziła i tym samym dyrektorzy placówek złamali przepisy.
Podczas poprzedniego spotkania przestrzegaliśmy przed zbyt pochopnym ujawnianiem swoich danych osobowych, ponieważ prędzej czy później poniesiemy tego konsekwencje. - To, że skrzynki pocztowe i elektroniczne zostaną zasypane reklamami, będzie uciążliwe ale nie niebezpieczne. Gorzej jeśli ktoś wykorzysta nasze dane do zawarcia umowy. Trzeba mieć także świadomość, że naszymi danymi się handluje. Cena uzależniona jest od ilości informacji. Za takie pełne dane, z imionami rodziców, numerem pesel, miejscem urodzenia płaci się od 4 – 5 złotych za jedną osobę – wyjaśnia Piotr Grudziński. - Kiedyś zostałem poproszony o wypełnienie ankiety dotyczącej funkcjonowania sklepu. W zamian dostałbym czekoladę za około 1,50 zł. Za informacje, które bym przekazał wypełniając ankietę, na rynku marketingowym zapłacono by 3-4 złote. To czysty zysk dla ankieterów i firm handlujących danymi osobowymi. Za posiadanie danych, do których nie mamy uprawnień, grozi kara grzywny pozbawienia wolności do 2 lat.
W jakich sytuacjach i komu jesteśmy zobowiązani udostępnić swoje dane osobowe? - Tę kwestię regulują przepisy. Organem uprawnionym do pozyskania danych jest urząd, wszelkiego rodzaju jednostki organizacyjne samorządu terytorialnego, szkoły, służba zdrowia, zakłady gospodarki komunalnej, policja, służby specjalne – wylicza wykładowca. - Urzędy mogą się wymieniać danymi osobowymi. Tak jest w przypadku Powiatowego Urzędu Pracy, który udostępnia dane osób bezrobotnych ośrodkom pomocy społecznej. Można wówczas zweryfikować czy dana osoba jest zarejestrowana, czy pobiera zasiłek.
Dane, mimo że krążą w Internecie są odpowiednio chronione i zabezpieczone, więc nie ma niebezpieczeństwa, że pozna je ktoś bezstronny. - W znakomitej większości urzędy i instytucje w profesjonalny sposób chronią te dane, ale oczywiście zdarzają się wyjątki. Tak zdarzyło się w Lipnie, gdzie dane osobowe znalazły się w śmietniku. Także we Włocławku mieliśmy bardzo poważny wyciek danych z jednego z supermarketów, do którego składano podania o pracę. Te informacje również znalazły się w śmietniku. Sprawą zajął się prokurator.
Zgodnie z ustawą o ochronie danych dostęp do nich w każdej sytuacji ma ich właściciel. - Zawsze możemy zweryfikować, jakie dane osobowe posiada dany urząd, instytucja czy prywatna firma. Możemy sprawdzić kto i w jakim zakresie je przetwarza i w jaki sposób zostały określonej firmie udostępnione. Chcąc uzyskać te informacje, kierujemy pisemny wniosek i w ciągu 30 dni musimy uzyskać odpowiedź.