Kręgosłup zawiódł, policjanci nie
Po godzinnych poszukiwaniach włocławscy policjanci odnaleźli mężczyznę, który zadzwonił z prośbą o pomoc. Z jego relacji wynikało, że kręgosłup nagle odmówił posłuszeństwa i nie ma siły iść dalej. Nie potrafił też określić bliżej miejsca, w którym się znajduje. Na szczęście, dzięki mundurowym, cały i zdrowy trafił pod opiekę lekarzy.
Dzisiaj tuż przed 4.00 nad ranem dyżurny włocławskiej komendy otrzymał dość nietypowy telefon. Zadzwonił mężczyzna z prośbą o pomoc. Stwierdził, że ma problemy z kręgosłupem, leży na ziemi i nie może się ruszyć. Dramaturgii dodał fakt, że znajdował się gdzieś w pobliżu krajowej "jedynki", nieopodal bagien, w okolicach Kowala. Niestety nie potrafił dokładnie określić swojej pozycji.
Mundurowi natychmiast rozpoczęli poszukiwania. Policjanci z Kowala oraz z Włocławka zaczęli sprawdzać teren, na którym zachodziło największe prawdopodobieństwo, że mężczyzna może się tam znajdować. Dzięki temu, że dzwoniący miał przy sobie telefon funkcjonariusze mogli bliżej określić miejsce jego przebywania.
Po ponad godzinnych poszukiwaniach odnaleźli mężczyznę proszącego o pomoc. Okazał się nim 61-letni mieszkaniec pobliskiej gminy Baruchowo. Wezwane na miejsce pogotowie zaopiekowało się nim i przewiozło do szpitala. Mężczyzna, mimo wczesnej pory, szedł do znajomego. Po drodze dolegliwości kręgosłupa dały o sobie znać, były na tyle silne, że niestety zaniemógł.