Zwierzęta też chcą mieć bezpieczny dom
"Nie wyrzucaj przyjaciela na wakacje" - pod takim hasłem odbył się happening zorganizowany przez Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami we Włocławku. I choć wakacje pomału się kończą, problem pozostaje. Bo prawie każdego dnia, niezależnie od pory roku, członkowie towarzystwa mają do czynienia ze zwierzakami porzuconym przez człowieka.
Podczas happeningu można było porozmawiać o adopcji zwierząt lub tworzeniu dla nich tymczasowych domów. Środki finansowe pozyskane ze sprzedaży książek, breloczków czy gadżetów z logo TOZ zostaną przeznaczone na leczenie, pokarm i sterylizację bezdomnych psów i kotów. Niektóre zwierzęta trafiają do schroniska, inne - do członków towarzystwa, którzy intensywnie szukają dla nich tymczasowych domów lub osób, które zdecydują się na adopcję wyjaśniał Dariusz Kwiatkowski, hodowca psów, członek TOZ.
Corocznie do adopcji trafia kilkadziesiąt psów i kotów. Obecnie najbardziej brakuje nam domów tymczasowych, w których od razu należy zaopiekować się zwierzęciem. Brakuje nam także pieniędzy na szczepienia, leczenie i karmę. To nasze największe problemy, a miasto nam nie pomaga. Musimy sami sobie radzić, utrzymujemy się z darowizn i stąd tego typu akcje powiedziała Eleonora Lisiecka, TOZ oddział Włocławek.
Prawie każdego dnia członkowie towarzystwa są informowani o bezdomnych zwierzętach, czasem sami je znajdują. Po naszej ulicy błąkał się piękny kundelek. Lśniącą sierść pokrywał kurz, a w oczach był straszny smutek. Przygarnęłam go do domu i napisałam ogłoszenie. Po trzech godzinach zadzwonił właściciel psa i powiedział, że Midas, bo tak wabił się pies, dał się ponieść porywom serca i pobiegł za suczką. Niebawem zjawił się u mnie i odebrał psiaka. Nie umiem określić słowami, jak obaj cieszyli się ze spotkania wspomina pani Grażyna.
Midas miał szczęście, bo jego właściciel się znalazł i mógł wrócić do domu. Ale większość bezdomnych psów czy kotów może mieć jedynie nadzieję, że znajdzie nowego pana-przyjaciela, który zapewni mu dom, poczucie bezpieczeństwa, pełną miskę i poświęci czas na spacery i zabawę. Ja mam w tej chwili psa, który trzykrotnie wracał z adopcji. Jest u mnie pół roku i mimo że mam wiele obowiązków, także wyjazdowych, nie mam sumienia do oddać, bo się do nas przywiązał opowiada pani Eleonora.
I dlatego decyzja o nabyciu jakiekolwiek zwierzaka musi być dokładnie przemyślana i na pewno nie może być podjęta pod wpływem emocji. Mały kociak czy szczeniaczek wywołują wzruszenie, podziw i natychmiastową chęć posiadania słodkiego maleństwa. Trzeba jednak pamiętać, że zwierzę to nie jest zabawka, trzeba mu poświęcić czas, nie tylko ten spędzony na spacerach czy zabawach, ale także na wzajemnym poznawaniu się i nauce mówi Iwona, właścicielka czekoladowego labradora.
Jeżeli rozpatrzymy wszystkie "za" i "przeciw" i zdecydujemy, że wiele przemawia za tym, aby w naszym domu pojawił się spragniony miłości i ciepła bezdomny pies lub kot... Nic nie zastąpi tego merdania ogona, tej radości i spojrzenia pełnego przywiązania, ocierania sie o nogi zniewalającego pomrukiwania zdecydowanie twierdzi Eleonora Lisiecka.
Wszelkie informacje na temat zwierzaków, które potrzebują wsparcia materialnego i ludzkiej miłości, można znaleźć na stronie www.toz.wloclawek.pl.