Kto zajmie się prowadzeniem izby wytrzeźwień?
Do tej pory placówka jest prowadzona przez miasto. Teraz pojawiła się propozycja, aby zajęła się nią organizacja pozarządowa lub stowarzyszenie. Gdyby rzeczywiście zaszły zmiany, a te mogłyby pojawić się po wakacjach, byłaby możliwość, że do izby mogłyby także trafiać kobiety. Obecnie pijane i agresywne panie są przewożone do policyjnego aresztu.
We Włocławskiej izbie wytrzeźwień średnio co roku przebywa około 4 tysiące mężczyzn, którym stan upojenia alkoholowego nie pozwolił na powrót do domu lub zagrażał bezpieczeństwu najbliższych. W placówce zatrudnionych jest 16 osób na 14,5 etatów. Średni roczny koszt prowadzenia izby to około 700 tysięcy złotych.
Miasto proponuje, aby prowadzeniem izby zajęły się organizacje pozarządowe lub inne stowarzyszenia. Takie rozwiązania funkcjonują już w Grudziądzu, Bydgoszczy czy Poznaniu. To świeży temat, ale plany ratusza chwali dyrektor placówki. - To najlepsze z możliwych rozwiązań, Od 4,5 roku czyli od kiedy jestem dyrektorem, prawie podczas każdej komisji Rady Miasta, w której brałem udział, był poruszany temat likwidacji izby - wyjaśnia Piotr Stolcman. - Na moje pytanie, co w zamian, nigdy nie usłyszałem dobrej odpowiedzi, bo nie było alternatywy.
Gdyby prowadzeniem izby zajęły się organizacje pozarządowe, nie prowadziłyby działań windykacyjnych, bo jako stowarzyszenia non-profit, nie mogą zarabiać. A jakikolwiek dochód, pochodzący na przykład z dobrowolnej opłaty, musiałby być spożytkowany na działalność statutową.
Zmiany mogłyby dotyczyć także "gości" izby. Obecnie izba przyjmuje tylko mężczyzn.