Diagności odpowiedzą za lewy przegląd
Włocławscy policjanci ustalili sprawcę, który poświadczył nieprawdę przy badaniu technicznym auta. Okazało się, że w innym punkcie takiemu badaniu auto było poddane jeszcze trzykrotnie. Sprawcom grozić może nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Policjanci z włocławskiej komendy od dłuższego już czasu mieli oko na jedną ze stacji diagnostycznych w jednej z podwłocławskich miejscowości. Zachodziło podejrzenie, że diagnosta wystawił zaświadczenie o przeprowadzonym badaniu technicznym mimo widocznych nieprawidłowości w samochodzie.
Funkcjonariusze zbierali dowody, przesłuchiwali świadków. To pozwoliło na ustalenie sprawcy, jednego z diagnostów, który wydał taki dokument w 2008r., za które otrzymał zapłatę w kwocie 150 złotych. Ustalono również, że kolejne trzy fikcyjne badania auto przeprowadzone miało w innej stacji. Pracownicy stacji kontroli pojazdów potwierdzili wykonanie badań technicznych nie widząc przedmiotowego auta.
Sprawa jest rozwojowa. Sprawcom tych przestępstw może grozić kara pozbawienia wolności do 8 lat.