We wtorkowe południe Miejska Biblioteka Publiczna zaprosiła na plac Wolności dzieci i przedstawicieli dorosłych do wspólnego czytania wierszy Juliana Tuwima. Imprezę zorganizowano z okazji przypadającego 23 kwietnia Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich.
Wiersze czytały także dzieci i trzeba przyznać, że każda interpretacja utworu Tuwima zasługiwała na duże brawa. Potem wszyscy utworzyli "Lokomotywę", która dojechała do "Stacji Biblioteka", gdzie na podróżników czekały słodkości.
Prawie w tym samym czasie, w centrum miasta, nieoczekiwanie pojawili się także młodzi lewicowcy, którzy wzorem kolegów z innych regionów Polski, zorganizowali akcję "Książka zamiast marihuany". Niestety, tylko niektórym dziennikarzom zdążyli wyjaśnić, na czym ma polegać ich happening, bo małych i dużych włocławian bardziej interesowała możliwość otrzymania darmowej książki niż wymyślony przez lewicę edukacyjny wymiar akcji.
Po tym "niezwykle oryginalnym porównaniu" nałogów, młodzi działacze przystąpili do rozdawania książek maluchom oraz dorosłym. I może dobrze się stało, że do wyjaśnienia, dlaczego to robią, okazji nie było...