Pierwsza wątpliwość dotycząca wydawania publicznych pieniędzy pojawiła się, kiedy z okien sali nr 4 zniknęły stare naklejki i pojawiły się nowe. Ratusz zapłacił za usługę 12 tysięcy złotych. Zdaniem Sławomira Bieńkowskiego, miasto przepłaciło blisko pięciokrotnie. Jako dowód przedstawił zapytanie ofertowe wystosowane przez pewną firmę do wykonawcy prac w ratuszu. Zakres prac - identyczny jak w UM. Wycena kosztów usługi diametralnie różniła się od tej, którą zaproponowano Urzędowi Miasta. Wyniosła bowiem jedynie 2600 złotych - koszt wyklejenia - 55 zł za m², usunięcie starej folii - 10 zł za m². Podobnie było w przypadku zaproszeń. Miasto zapłaciło 9.341,85 złotych, z czego wynika, że koszt wykonania 1 sztuki to 2,67 zł. Ta sama firma, poproszona o wycenę identycznego zamówienia, wyceniła koszt usługi na 1.635,90 złotych (0,47zł za sztukę). Kolejny przykład to cztery rollupy - ratusz wydał na nie blisko 10 tysięcy złotych. Z odpowiedzi ofertowej, jaką otrzymał radny wynika, że firma wykonałaby tę samą pracę za jedynie 3.978, 74 zł.
Metodologia naszych działań zawsze była taka sama: wysyłanie zapytania ofertowego dotyczącego takiej samej usługi do tej samej firmy, która wykonała usługę dla Urzędu Miasta. Z naszych obliczeń wynika, że na przestrzeni trzech miesięcy, za usługi poligraficzne miasto przepłaciło blisko 23 tysiące złotych. O ile przy pierwszym zamówieniu można by było mówić o pomyłce, to przy kolejnych pomyłka jest wykluczona tłumaczył podczas konferencji prasowych Sławomir Bieńkowski.
Zgodnie z zapowiedzią wspólnie z Jarosławem Chmielewskim złożył zawiadomienie do prokuratury. We wniosku zarzuca Monice Budzeniusz, która była odpowiedzialna za przygotowanie zapytań ofertowych i podpisanie umów, niegospodarność.
Uważamy także, że Monika Budzeniusz, dyrektor Wydziału Komunikacji Społecznej i Promocji, powinna zostać zawieszona w pełnieniu swoich obowiązków i odsunięta od podejmowania decyzji finansowych mówi Sławomir Bieńkowski.
Przeczytaj także tutaj