28 lutego tata Oliwiera złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia błędu w sztuce lekarskiej.
Ojciec twierdzi, że dziecko, podczas pobytu na oddziale dziecięcym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Włocławku, zostało źle zdiagnozowane. Tata dziecka uważa, że gdyby rozpoznanie zostało przeprowadzone w sposób prawidłowy, można by było wcześniej wdrożyć proces leczenia mówi prokurator Waldemar Kwiatkowski.
10 marca Prokuratura Rejonowa otrzymała kolejne zawiadomienie, tym razem od dyrektora szpitala, który także uważa, że lekarz zaniedbał swoje obowiązki.
Jesteśmy na początkowym etapie czynności związanych z tymi zawiadomieniami - wyjaśnia prokurator Waldemar Kwiatkowski.
W listopadzie ubiegłego roku rodzice zauważyli niepokojące objawy u swojego synka Oliwiera - chłopiec stracił apetyty, miał kłopoty z zachowaniem równowagi i pojawił się u niego ślinotok. Wizyty w przychodniach oraz u prywatnych lekarzy nie wskazały odpowiedzi, co może być tego przyczyną. 29 listopada chłopczyk trafił do włocławskiego szpitala, skąd został wypisany 7 grudnia z podejrzeniem pasożyta. 12 grudnia ponownie został przyjęty do szpitala, a dwa dni później, podczas badania tomografem, stwierdzono u niego 10-centymetrowy guz mózgu. Oliwer został przewieziony do Łodzi. Na miejscu jeszcze raz przeszedł badanie tomografem, po czym został skierowany na blok operacyjny. Niestety, podczas operacji chłopczyk zmarł.