Średnio o 10 minut ma zostać "obcięta" pierwsza część egzaminu. Kandydaci na kierowców nie będą już musieli omawiać wszystkich świateł, płynów i kontrolek. Egzaminator wskaże dwa elementy, które będą musieli zaprezentować. Skróceniu ulegnie również jazda w ruchu miejskim - z 40 do 25 minut, pod warunkiem jednak, że zdający w tym czasie nie popełni ani jednego błędu. Egzamin zostanie natomiast przerwany, gdy ubiegający się o prawo jazdy nie zatrzyma się przed znakiem „stop”, przekroczy podwójną ciągłą linię oraz gdy wjedzie na wysepkę na rondzie.
Egzaminatorzy twierdzą, że skrócenie czasu nie będzie miało wpływu na jakość testu, gdyż już po 10 minutach są w stanie stwierdzić czy kierowca zna przepisy i potrafi prowadzić auto. Martwią się jednak potencjalnymi korkami, które mogą skutecznie uniemożliwić przeprowadzenie całego egzaminu w określonym czasie.
Nowe uregulowania prawdopodobnie poprawią także zdawalność w ośrodkach, gdyż jak mówią sami egzaminatorzy, w ciągu ostatnich 10 minut jazdy popełnianych jest najwięcej błędów. Wszystko przez stres i narastające zmęczenie kandydata.
Wszystko więc wskazuje na to, że wprowadzone w czerwcu zmiany skrócą czas oczekiwania na egzamin oraz przyczynią się do zwiększenia ilości wydawanych uprawnień.