Teraz mężczyzna na działalność prezydenta Włocławka poskarżył się wojewodzie. Ten skargę przekazał do rozpatrzenia radnym na najbliższej sesji. - Zainteresowanemu zaproszenie do udziału w niej wysłaliśmy pod adresem zakładu karnego - mówi Małgorzata Feliniak, kierownik biura rady.
Pan Marek w 2006 roku otrzymał z zasobów miasta mieszkanie socjalne w bloku przy ulicy Ptasiej. Rok później trafił do więzienia w Koronowie celem odbycia kary. W tym czasie upłynął roczny okres umowy najmu. Pan Marek złożył więc wniosek do wydziału gospodarki lokalowej o przedłużenie umowy. Chciał mieć pewność, że po zakończeniu odbywania kary będzie miał gdzie wrócić. Nie mogąc osobiście dotrzeć do ratusza, upoważnił swojego brata. Tego rzekomo zmuszono do... zwrotu kluczy do mieszkania. Zdaniem urzędników, brat pana Marka oddał je dobrowolnie, a to oznaczało zrzeczenie się prawa do lokalu. Pan Marek, który odbywa karę we włocławskim zakładzie karnym, nie ma możliwości powrotu na Ptasią. - W jego mieszkaniu zakwaterowaliśmy samotną matkę z dziećmi - mówi Arkadiusz Felińczak, naczelnik włocławskiej lokalówki. - Wszystko zrobiliśmy zgodnie z obowiązującym prawem.
Pisma włocławianin w swojej sprawie wysłał do ratusza, organizacji społecznych i znanych polityków. Sprawą zainteresował się poseł PiS Jarosław Kaczyński, który w liście do prezydenta Włocławka napisał: „Niepokój skarżącego budzi sposób postępowania gminy w jego sprawie, w tym podejmowania działań bez jego udziału i możliwości zajęcia stanowiska”. W podobnym tonie list napisał marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. „Będziemy zobowiązani za informacje o możliwości przydziału lokalu mieszkalnego dla Pana Marka, gdyż po opuszczeniu zakładu karnego stanie się on osobą bezdomną” - czytamy w liście z Senatu.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl