Wspinaczka na chodnik
Od kilku tygodni w centrum Włocławka remontowane są ulice. Powstają nowe chodniki, remontowane są też stare. Ich wysokość stwarza jednak wiele problemów pieszym, ale też zmotoryzowanym włocławianom.
Nowe chodniki w mieście na ogół projektowane są przyjaźnie dla mieszkańców. Łatwo pokonać niską kostkę, wjechać na chodnik wózkiem czy rowerem. Na niektórych przejściach dla pieszych wysokość chodnika jest obniżona, co jest dużym udogodnieniem. Idealne rozwiązanie wprowadzono przed laty przy ulicy POW i Kościuszki. Tam nie ma krawężników, chodnik „płynnie” przez kanalik ściekowy przechodzi do jezdni.
Ale są też takie, głównie starsze trotuary, które są zmorą dla osób codziennie poruszających się po centrum miasta. Stanowią barierę, uniemożliwiającą sprawne poruszanie się na przykład niepełnosprawnym i matkom z wózkami dziecięcymi. - Spaceruję po śródmieściu codziennie z moim synkiem - mówi pani Anna, mama dwumiesięcznego Krzysia. - Niejednokrotnie jednak podejście z wózkiem pod krawężnik nastręcza mi wiele problemów. Są po prostu za wysokie. Ten problem to także zmora kierowców. - Już kilka razy, parkując auto w śródmieściu obtarłem zderzak - denerwuje się pan Waldemar. - Szlag mnie trafia. Czy nie można tego normalnie zaprojektować? Przecież nie będę parkował pół metra od krawężnika w obawie o to, czy nie zniszczę auta.
Jednym z najcięższych miejsc w centrum Włocławka jest odcinek ulicy Piekarskiej. Zaparkowanie w zatoce przed siedzibą Urzędu Statystycznego wymaga nie lada umiejętności. Chodnik w tym miejscu ma aż 30 cm wysokości.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl