Zza mikrofonu: „Ostre cięcie”

Rewolucja, to słowo jest chyba najczęściej dziś powtarzanym zwrotem wśród kibiców koszykówki związanych z Anwilem Włocławek. Inaczej bowiem trudno nazwać to, co w ostatnich dniach wydarzyło się w drużynie Rottweilerów. Zwolnienia jedną decyzją trenera i trzech zawodników jeszcze we Włocławku nie było. Takie sytuacje zdarzają się niezmiernie rzadko.

Po zwołaniu przez Prezydenta Marka Wojtkowskiego w trybie pilnym Rady Nadzorczej klubu, spodziewać się można było różnych decyzji, to przyznam szczerze, że ich rozmiar bardzo mnie zaskoczył. Bo o ile zwolnień wśród graczy włocławskiej drużyny można się było spodziewać, o tyle pożegnanie trenera było, przynajmniej dla mnie, dużym zaskoczeniem. Czy pozytywnym?? Trudno powiedzieć. Trener Krunić przychodził do Włocławka by ratować sytuację i odbudowywać drużynę na zgliszczach, które pozostawił po sobie Mariusz Niedbalski. Początkowo wydawało się, że cel jaki postawił przed nim zarząd jest w zasięgu. Trener wprowadził do drużyny dużo optymizmu. Bardzo żywiołowy, pozytywie nastawiony do życia, rozmowny i zaangażowany, takie wrażenie odniosłem gdy obserwowałem go w trakcie meczów oraz bezpośrednio przed ich rozpoczęciem. Zresztą w dużej mierze pisałem o tym w artykule „Życie po życiu”, po pierwszym meczu Anwilu pod wodzą nowego szkoleniowca.

Niestety po kolejnych spotkaniach włocławskiej ekipy entuzjazm związany z trenerem Krunićem opadł. Bardzo wąska rotacja stosowana przez niego w czasie meczów, ograniczona momentami do siedmiu zawodników czy przyspawanie niektórych graczy do ławki rezerwowych to tylko niektóre z zarzutów jakie zaczęły coraz częściej padać pod adresem trenera. Inne, to bez wątpienia zbyt łagodne podejście do zawodników czy też brak konsekwencji wyciąganych wobec nich po słabych występach. Czary goryczy bez wątpienia dolały kompromitujące porażki w trójmieście z Asseco i Treflem, katastrofalna gra w spotkaniu ze Stelmetem czy wreszcie upokarzająca porażka we własnej hali ze Startem Lublin. To wszystko nie było dziełem przypadku. Trener mimo składania ciągłych obietnic, że w kolejnych meczach będzie lepiej nie zmienił właściwie nic w stosunku do tego, co zastał we Włocławku. Jakby tego było mało, gdy wreszcie dostał zielone światło by sprowadzić do Włocławka nowego gracza i mając możliwość zatrudnienia prawdziwego rozgrywającego (Jordan Calahan czy Robert Skibniewski), którego jak kani dżdżu potrzeba było drużynie, zatrudnił kolejnego rzucającego obrońcę. Tej decyzji większość obserwatorów nie mogła zrozumieć i w mniemaniu niektórych zdyskredytowała ona trenera Krunića ostatecznie. Patrząc tylko w ten sposób można odnieść wrażenie, że zwolnienie szkoleniowca było słuszne. Warto jednak spojrzeć też na drugą stronę medalu. Trener Krunić zastał we Włocławku sytuację anormalną, inną od tych do których przywykł pracując za nasza zachodnią granicą. Problemy finansowe klubu sprawiły, że pensje zawodników nie wpływały na czas, a to sprawiało, że nie angażowali się oni w pełni w swoją pracę. Doszło nawet do tego, że zawodnicy zastrajkowali, a w takich warunkach pracować normalnie się nie da. Do tego trener Krunić pracował z drużyną, którą zbudował zupełnie inny szkoleniowiec, bez możliwości dokonania jakichkolwiek korekt, a to bez wątpienia pracy mu nie ułatwiało. Dlatego uważam, że o ile zwolnienie Hajrića, Crosariola i Eitutaviciusa było naturalnym następstwem ich słabej gry i braku pełnego zaangażowania w wielu spotkaniach, o tyle ze zwolnieniem trenera Krunića można było poczekać do końca sezonu, było by bardziej po ludzku. Decyzja jednak została podjęta i w ostatnich pięciu meczach drużynę poprowadzi Marcin Woźniak. Szkoda, że zadebiutuje w roli pierwszego szkoleniowca w anormalnych warunkach, dysponując bardzo mocno okrojonym składem i grając o przysłowiową pietruszkę. Sukcesem bez wątpienia będzie wygranie któregokolwiek z pozostałych meczów, choć żaden z rywali lekceważył nas bez wątpienia nie będzie. 

Wracając do decyzji Rady Nadzorczej i konferencji prasowej zwołanej przez Prezydenta Marka Wojtkowskiego, warto podkreślić, że dokonała się rzecz, jaka w Polskiej koszykówce nie zdarzyła się chyba nigdy wcześniej (jeśli się mylę, to proszę poprawcie mnie). Po raz pierwszy oficjalnie podano informacje o długach jakie ma jeden z klubów Tauron Basket Ligi. I tutaj pytanie retoryczne. Czy taka sytuacja nie powinna być czymś normalnym?? Czy po przeprowadzeniu weryfikacji przed sezonem liga nie powinna ujawniać informacji o tym jakie kluby mają zadłużenie  (jeśli mają) i jaka jest ich ogólna kondycja finansowa. To bez wątpienia pozwoliłoby uniknąć sytuacji, w których zawodnicy nie znając specyfiki finansowej klubu, podpisują kontrakty i muszą potem tygodniami czekać na należne pieniądze. Tym bardziej, że sytuacja taka nie dotyczy tylko Anwilu. Ciągle słyszymy bowiem o mniejszych bądź większych zaległościach w poszczególnych klubach, także tych teoretycznie najbogatszych w kraju. Jest jeszcze jeden pozytywny aspekt jawności budżetów. Kibice wiedząc jakimi finansami dysponuje ich ukochany klub, świadomi są jakich wyników mogą się po nim spodziewać i nie robią sobie złudnych nadziei na sukces, gdy w kasie hula wiatr.
Rozpocznij dyskusję!


Znam i akceptuję regulamin portalu

Polityka

Działacze PiS chcą odwołać przewodniczącego radnych

Lokalni działacze klubu PiS złożyli wniosek o odwołanie z funkcji przewodniczącego..

Działacze PiS krytykują ostatnie zmiany kadrowe

W ostatnich dniach nastąpiły zmiany kadrowe w ratuszu i dwóch spółkach miejskich...

Poseł Łukasz Zbonikowski sprawcą kolizji drogowej

Poseł jechał ciągnikiem z nieoświetlonym agregatem uprawowym. Został ukarany..

Promesy na odbudowanie zniszczonych dróg w powiecie

11 lipca poseł Joanna Borowiak wraz z Wojewodą Kujawsko - Pomorskim Mikołajem..

Sobolewski nie będzie wiceprzewodniczącym Rady Miasta

O tym, że z jego działalności w Radzie Miasta i pełnieniu obowiązków jako radnego,..

Dziennikarstwo obywatelskie

Rewitalizacja Starego Miasta

Stała się ostatnio modna rewitalizacja we Włocławku. Temat niewątpliwie ciekawy...

Koszykówka dla najmłodszych

Poniedziałek, pogoda nie rozpieszcza, pod Halą Mistrzów typowy dla meczowego dnia..

Pomóż Martynce stanąć na nóżki

Martynka ma 4,5 roku, urodziła się z bardzo rzadką wadą genetyczną - zespołem..

Polska moich marzeń cz.6

Nadszedł kres moich marzeń. Kampania wyborcza czyli niecodzienny festiwal obietnic,..

Polska moich marzeń cz.5

Nadchodzi wielkimi krokami finisz tego licytowania się na fantastyczne pomysły...