Nie wie czy to mama
Zgadza się wiek i fragment czerwonej bluzki. Reszta to tylko przypuszczenia i domysły. Ale dla rodziców Joanny to sygnał, że może po 12 latach dowiedzą się, co stało się z ich córką. Na rozwikłanie tajemnicy zaginięcia mamy czeka też 13-letnia Klaudia.
Dwa tygodnie temu Stanisława Zawadzkiego zelektryzowała powtarzana w mediach wiadomość: W lesie niedaleko Obrowa znaleziono ludzkie szczątki, należące prawdopodobnie do młodej kobiety. Obrowo leży zaledwie 20 km od Kikoła, przy tej samej drodze nr 10 z Torunia do Warszawy. - Odzieży nam nie pokazano, tylko pierścionek, ale nie pamiętam, czy córka taki miała. Któryś z policjantów powiedział jednak, że ofiara miała czerwoną bluzkę, a jak Asia zaginęła, miała na sobie czerwony polar. Zgodziliśmy się na badania DNA, czekamy - mówi z nadzieją Stanisław Zawadzki.
Prokurator Maciej Rybszleger z Prokuratury Toruń Wschód nie kryje, że resztki odzieży, znalezione przy szczątkach, nie nadawały się do okazania komukolwiek. Trzeba je oczyścić, wysuszyć.
Joasia powiedziała: "Zaraz wracam". Pocałowała bawiącą się z dziadkiem malutką córeczkę i poszła do koleżanki mieszkającej w sąsiednim bloku. Nigdy nie wróciła.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl