Grzechy naczelnika
Były szef włocławskiej "skarbówki” niedługo stanie przed sądem. Prokuratura oskarża go o nadużywanie władzy, przywłaszczenie mienia, molestowanie seksualne i inne czyny.
Zaczęło się od doniesienia karnego dyrektora bydgoskiej Izby Skarbowej. Zgłosiła się do niego zrozpaczona podwładna naczelnika Urzędu Skarbowego we Włocławku Eugeniusza K., oskarżając szefa o seksualnie molestowanie. Włocławska Prokuratura Rejonowa potwierdziła te fakty. W grudniu minionego roku wszczęto w tej sprawie śledztwo. Parę dni wcześniej minister finansów, na wniosek szefa Izby Skarbowej, odwołał naczelnika ze stanowiska.
W grudniu minionego roku opublikowaliśmy artykuł pt. "Nikt nie rusza Eugeniusza”. Poprzedziło go blisko 2-letnie dziennikarskie śledztwo. Wytropiliśmy m. in. dziwne związki łączące Egeniusza K. ze znanym Klubem Koszykarskim "Nobiles”, a potem "Anwil”.
Naczelnik wiele razy umarzał mu podatki, łącznie na blisko 750 tysięcy złotych. Jego brat, po maturze, dostał w klubie posadkę za 5 tysięcy złotych, a córkę zatrudniła kancelaria obsługująca "Anwil”. A gdy Eugeniusz K. przeprowadził się do willi, klub wynajął na świetnych warunkach jego stare mieszkanie. Pisaliśmy też o panującym w urzędzie strachu i terrorze, o psychiatrycznych zwolnieniach pracowników itd. Zajęła się tym prokuratura.
Prawnik Eugeniusza K. przysłał do redakcji 10-metrowy fax żądając sprostowania każdego prawie słowa oraz przeprosin. Odmówiliśmy. Wytoczył więc nam proces cywilny. Oprócz kilkunastu sprostowań i przeprosin, domaga się dla siebie 60 tysięcy złotych zaość uczynienia za doznane krzywdy.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl