- Tego procesu nie da się zatrzymać - oświadczył nieszawianom prof. Zygmunt Babiński z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Niedawno ujawniliśmy alarmujący raport, który powstał na podstawie wieloletnich badań prowadzonych pod jego kierunkiem. Profesor przedstawił go po raz pierwszy na spotkaniu z mieszkańcami Nieszawy.
Miasto leży na piaszczystej półce, pod którą znajdują się pokłady iłów. Po wybudowaniu włocławskiej tamy gwałtownie opada dno Wisły, proces się nasila. Tworzy się naturalna, coraz bardziej stroma zjeżdżalnia, za kilkanaście lat część Nieszawy może się osunąć do rzeki.
- Czy miastu zagraża niebezpieczeństwo - dociekał Janusz Wasicki i inni mieszkańcy. Zdaniem prof. Babińskiego, na razie jeszcze nie. Ale to przyjdzie prędzej czy później. Profesor podkreśla, że istnieje groźba wystąpienia splotu niekorzystnych zjawisk atmosferycznych, które niczym katalizator mogą przyspieszyć katastrofę. Tak jak w przypadku słynnej powodzi, która w 1982 r. dotknęła Płock. Według Babińskiego jedynym ratunkiem jest budowa drugiej zapory na Wiśle.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl