Leczą się reklamami
Inteligentne, bezpieczne i szybko działające tam, gdzie pojawia się ból - oto leki, do których każdego dnia jesteśmy namawiani w telewizji. Kupisz je w marketach, na stacjach benzynowych. A farmaceuci zaczynają bić na alarm.
Idziesz z dziećmi do lunaparku i nagle dopada cię ból głowy? - Nie poradzisz sobie bez tabletki. Wybierasz się na wakacje i twój kręgosłup odmawia posłuszeństwa? - Weź tabletkę. A może bolą cię stawy? - Nie zwlekaj z pigułką. Nawet na kontuzje dla sportowców nie ma nic lepszego od ogólnie dostępnego leku, który można kupić niemal wszędzie bez recepty.
A jeśli ktoś przeoczy reklamę w radiu lub w telewizji, bez problemu natknie się na tabletki na stacji benzynowej, w hipermarkecie tuż przy kasach, w drogerii, a nawet w kiosku. - Często jest tak, że klient wcale nie chce kupować tych leków, ale gdy je zobaczy dochodzi do wniosku, że lepiej mieć przy sobie coś przeciwbólowego - opowiada pan Andrzej z Bydgoszczy, sprzedawca z kiosku.
Reklamy mają receptę na wszystko: katar, alergię, zatoki, żołądek. Można by pomyśleć, że lekarze schodzą na drugi plan. Tymczasem farmaceutów i lekarzy oburza nie tylko dostępność, ale także reklamy, jakie towarzyszą lekom. - Ludzi przyzwyczaja się do zażywania tabletek przy każdej okazji - mówi jeden z bydgoskich farmaceutów. - W telewizji pokazywani są zmęczeni bólem głowy pracownicy, którym po zażyciu leku wracają siły witalne. A wystarczyłoby zrobić sobie przerwę i chwilę pospacerować.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl