Wszystko z powodu niejasnych przepisów podatkowych. Jesienią ubiegłego roku w nowej hali „Krukowiaka” przemawiał burmistrz, a niedawno starosta włocławski wręczał firmie dyplom „Kryształowy Hit” w kategorii produkcja. Dziś przed zakładem wisi transparent „Burmistrzu, nie niszcz zakładu”, a właściciel grozi rozbiórką. Źródłem problemu jest podatek od nieruchomości, płacony z tytułu nowej hali produkcyjnej, oddanej do użytku jesienią ubiegłego roku. Właściciel firmy, Jan Borkowski, zakwalifikował ją jako budowlę. Wątpliwości wyraził burmistrz Brześcia Kujawskiego, określając ją jako budynek.
Różnica jest spora, bowiem na budowli można zaoszczędzić 60 tys. zł rocznie podatku od nieruchomości. - W pozwoleniu na budowę jest mowa o jednym obiekcie, tymczasem w deklaracji został on podzielony na dwie nieruchomości - mówi Leszek Ołdyński, sekretarz miasta. - Wysłaliśmy więc do podatnika pismo, w którym wyraziliśmy wątpliwości. Na razie prowadzimy jedynie czynności sprawdzające. Nie wydaliśmy jeszcze żadnej decyzji, a jeżeli taka zostanie wydana, a podatnik uzna ją za niekorzystną, to może się odwoływać do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i ewentualnie do Sądu Administracyjnego. Na razie jednak nie zapłacił ani złotówki więcej ponad to, co zadeklarował.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl