Pan Marcin (nazwisko do wiadomości redakcji) pracuje w DGS, firmie znanej z produkcji kapsli i nakrętek od kilku lat w dziale przygotowania produkcji. - Kiedyś było tak, że w sobotę, niedzielę pracował, kto chciał. Nikt nie pilnował, kto ile weekendów przepracował. Zresztą chętnych nie brakowało, bo wiadomo - więcej przepracowanych godzin, to większe pieniądze - opowiada. - Od jakiegoś miesiąca to się zmieniło - brygadzista mówi ludziom, że jeśli ktoś odmówi pracy w sobotę albo niedzielę trzy razy w miesiącu, to może iść do kadr, żeby odebrać papiery. Na liście obecności odmowę zaznacza zakreślaczem. Ja nie mogłem przyjść do pracy w ostatni weekend, to mam już za sierpień dwa „O”. W przyszłym tygodniu też nie będę mógł przyjść, bo mam ważny wyjazd. To co, już mam sobie szukać innej pracy? - pyta pan Marcin.
Mianem mobbingu pracownik DGS określa też inne zwyczaje, mające panować w firmie przy alei Kazimierza Wielkiego. - Jest taka nieformalna, ale mocno przestrzegana zasada, że w pracy trzeba być 10 minut przed czasem - dodaje pan Marcin. - Przykładowo jak zaczynasz zmianę o 14, to musisz być o 13.50, ale kończysz już punktualnie o 22.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl