E-rewolucji nie będzie
Ministerstwo Edukacji dało e-dziennikom zielone światło. Do ich wprowadzenia przekonuje inspektor ochrony danych osobowych. Jednak we włocławskich szkołach w nadchodzącym roku szkolnym nadal królować będą tradycyjne, papierowe dzienniki.
Elektroniczne dzienniki, dzięki którym rodzice na bieżąco mogą śledzić postępy swoich dzieci, to standard w wielu polskich szkołach. Nie są one również obce włocławskim belfrom. Jak wyjaśnia Bożena El- Maaytah, naczelnik Wydziału Oświaty, Sportu i Turystyki Urzędu Miasta, wiele naszych szkół testowało je już kilka lat temu. - Ten dziennik funkcjonował jako uzupełnienie tradycyjnego, papierowego - wyjaśnia naczelnik El-Maaytah. Jednak wbrew oczekiwaniom entuzjastów, ta forma rejestrowania osiągnięć uczniów, nie podbiła serc nauczycieli.
Naczelnik sądzi, że przyczyna leży zarówno w braku odpowiedniego sprzętu komputerowego, jak i mentalności nauczycieli. - Wiele kłopotów sprawiło bieżące wpisywanie ocen, często pojawiały się w e- dzienniku z dużym opóźnieniem - wyjaśnia B. El- Maaytah. Potwierdza to Paweł Gmys, główny specjalista ds. informatyzacji Wydziału Oświaty, Sportu i Turystki. - Pierwsze próby wdrożenia elektronicznego dziennika rozpoczęliśmy pięć lat temu, szkołom, które tego chciały zakupiliśmy elektroniczne dzienniki, ale szybko pojawiły się pierwsze problemy.
Jak wyjaśnia Paweł Gmys przeszkodą na drodze ku dziennikowej rewolucji był przede wszystkim brak wystarczającej ilości komputerów. Żeby system się sprawdził, komputery lub laptopy musiałyby być w każdej sali lekcyjnej. Wówczas nauczyciele mogliby podczas każdej lekcji korzystać z e-dziennika. Takiej możliwości nie mieli, a późniejsze uzupełnianie stanowiło dodatkową pracę. Nie każdy miał na to czas i ochotę.
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl