- To tylko połowa tego, co rzeczywiście usunęliśmy. Kolejne sto ton zostało zebranych na ulicach i placach w mieście - mówi Jan Butlewski, dyrektor Miejskiego Zespołu Usług Komunalnych we Włocławku, któremu Urząd Miejski zleca likwidowanie dzikich wysypisk. - Ludzie wyrzucają wszystko, co tylko możliwe. Od drobnych odpadów komunalnych, po meble, sprzęty RTV czy opony. A z tymi jest największy problem, bo muszą być specjalnie utylizowane w Bydgoszczy.
Do końca czerwca we Włocławku zlikwidowano około trzydziestu dzikich wysypisk. Najwięcej nielegalnie wyrzuconych śmieci znaleziono przy ulicach Dziewińskiej, Celulozowej i Węglowej.
Tymczasem podatnicy nie chcą sponsorować nielegalnego pozbywania się odpadów, dlatego coraz częściej o przypadkach pozbywania się śmieci w nieodpowiednich miejscach mieszkańcy informują Straż Miejską. - To zjawisko bardzo korzystne, bowiem umożliwia przyłapanie nieuczciwych na gorącym uczynku - ocenia Janusz Małasiak, komendant Straży Miejskiej. - Włocławianie zapisują także numery rejestracyjne pojazdów, które przywożą odpady. Wtedy próbujemy zidentyfikować sprawcę i wyegzekwować karę.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl