- Liczba ta rzeczywiście wzrosła, ale musimy wziąć pod uwagę liczbę samochodów, których w mieście wciąż przybywa - mówi Norbert Struciński, rzecznik prasowy Straży Miejskiej we Włocławku. - Kierowcy szukają najdogodniejszych miejsc do zaparkowania. Niestety, co wygodne dla kierowcy, nie zawsze jest bezpieczne innych. Większa liczba interwencji wynika również ze zgłoszeń mieszkańców. Coraz częściej dzwonią do nas włocławianie, prosząc o podjęcie działań wobec właścicieli nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów.
Jeżeli nie ma w pobliżu kierowcy, nie pozostaje nic innego niż zostawić mu „wiadomość” w postaci blokady. Kierowcy tłumaczą się na różne sposoby. Że nie zauważyli znaku, zatrzymali się tylko na chwilę, a najczęściej - że mają bardzo pilną sprawę i nie było innego wyjścia niż zaparkować w niedozwolonym miejscu. Wbrew powszechnemu przekonaniu, nie zawsze w parze z blokadą idzie mandat. - Trzeba podkreślić, że mandatu nie płacimy za założenie blokady - wyjaśnia Norbert Struciński. - Wiele z tych interwencji kończy się pouczeniem. Wszystko zależy od powagi wykroczenia i zagrożenia, jakie niesie. W zależności od tego kształtuje się też wysokość ewentualnego mandatu.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl