Zadłużenie Kowala na koniec ubiegłego roku wynosiło 30 tysięcy złotych, ale w roku bieżącym przekroczy milion. Obecnie miasto stoi przed perspektywą budowy oczyszczalni, co niesie za sobą konieczność zadłużenia się. - Unijne dofinansowanie na poziomie 50 proc. wymaga od beneficjentów ogromnych wkładów, co uderza przede wszystkim w ubogie samorządy - mówi Eugeniusz Gołembiewski, burmistrz Kowala. - Miasto staje wówczas przed dylematem - zadłużać się i rozwijać, korzystając z unijnych środków, nie robić nic czy inwestować metodą małych kroków, jak to robił Kowal przed wejściem do UE.
Odpowiedź jest oczywista - rozwijać się, bo po 2013 r. dostęp do brukselskich pieniędzy może się skończyć, ale nie zmienia to faktu, że niektóre samorządy będą musiały spłacać te długi nie przez kilka, lecz kilkanaście, a może i dwadzieścia lat, a w niektórych gminach może pojawić się komisarz. Urząd Marszałkowski przyznaje, że samorządy coraz częściej mają problemy nie z pozyskaniem, ale z wchłonięciem środków unijnych.
Na ponad 151 mln zadłużony jest Włocławek. W ciągu ostatnich dwóch lat udało się zredukować dług o ponad 4 mln złotych. Realizacja unijnych inwestycji dopiero jednak przed stolicą Kujaw. - Receptą na zmniejszanie zadłużenia jest racjonalizacja wydatków na oświatę i pomoc społeczną - mówi Monika Budzeniusz, rzeczniczka prasowa prezydenta Włocławka.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl