Część osób decyduje się bowiem na zamianę lokalu na mniejszy. Największe zaległości dotyczą lokatorów Włocławskiej SM. Łączne zadłużenie członków wynosi tu ok. 1,8 mln zł. Trudno się dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że Śródmieście i osiedle Kazimierza Wielkiego są zaliczane do najuboższych dzielnic Włocławka. - Mamy wielu niezamożnych członków - przyznaje Mirosław Urbański, prezes WSM. - Dodatkowo z powodu kryzysu coraz więcej osób traci pracę, co odbija się na terminowym płaceniu należności. W efekcie, pomimo że windykacja przez spółdzielnię jest coraz bardziej skuteczna, od dłuższego czasu kwota wierzytelności utrzymuje się na podobnym poziomie.
Utrata pracy to najczęstszy powód niepłacenia czynszu. Czasami przyczyną jest długotrwała choroba jednego z członków rodziny lub małżeńskie spory. Gdy dochodzi do konfliktu w rodzinie, obie strony odmawiają płacenia czynszu, oglądając się na współmałżonka. Zdarzają się zadłużenia przekraczające wartość lokalu. Dłużnik rekordzista zalega na kwotę około 200 tys. zł.
Konsekwencją długotrwałego uchylania się od opłat jest utrata lokalu. W SM „Południe” takich przypadków jest 5-6 rocznie. To jednak ostateczność. Wcześniej są stosowane inne sankcje mające na celu nakłonienie dłużnika do zapłaty, np. odebranie członkostwa. - Osoba, która nie jest członkiem, płaci wyższy czynsz, odzyskanie członkostwa także wiąże się z dodatkową opłatą - mówi Zbigniew Lewandowski, prezes SM „Południe”.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl