Drogo, jak u lekarza
Pacjenci, którzy nie chcą lub nie mogą czekać w gigantycznych kolejkach do lekarzy specjalistów są zmuszeni korzystać z porad w prywatnych gabinetach. A tam, jak twierdzą jest coraz drożej.
- Jeszcze nie tak dawno za wizytę u ginekologa płaciłam sześćdziesiąt złotych, teraz lekarz zażądał ode mnie aż osiemdziesiąt! - żali się nasza Czytelniczka. Włocławianie mówią, że przez długi czas w większości gabinetów lekarskich za badanie i poradę płaciło się zazwyczaj 50 zł. Ich zdaniem była to stawka "do zaakceptowania". Sto złotych, które teraz zazwyczaj trzeba wyłożyć, to dla wielu za wysoki próg. O to, kto i na jakiej podstawie ustala ceny za prywatne porady zapytaliśmy Barbarę Nawrocką, rzecznika prasowego Kujawsko-Pomorskiego łu Narodowego Narodowego Funduszu Zdrowia. Rzecznik wyjaśniła, że NFZ na ceny na prywatnym rynku usług medycznych nie ma absolutnie żadnego wpływu.
Fundusz wycenia jedynie porady udzielane w gabinetach, które mają podpisaną z NFZ umowę. Specjalista za udzieloną pacjentowi poradę może dostać od 17 zł do 76,50 zł. - Są trzy podstawowe rodzaje porad: recepturowa, specjalistyczna i kompleksowa - wyjaśnia B. Nawrocka. Pierwsza, za którą lekarz dostaje najmniej, kończy się wypisaniem recepty. Udziela się jej zwykle pacjentom, których choroba już kiedyś została rozpoznana. Druga, tzw. specjalistyczna, którą NFZ wycenia na 34 zł, związana jest zazwyczaj z koniecznością wypisaniem skierowania na badania. Porada kompleksowa kończy się diagnozą i rozpoznaniem choroby. Dlaczego więc lekarze od swoich pacjentów żądają zazwyczaj stawki dwukrotnie wyższej od tej, którą dostają od NFZ?
więcej w "Gazecie Pomorskiej" lub na stronie pomorska.pl