Sprawą zainteresowali miejskiego rzecznika konsumentów. Zasady obowiązujące w Strefie Płatnego Parkowania teoretycznie są jasne. Stawka za pierwszą godzinę postoju wynosi 1,60 zł, za dwie kolejne po 30 groszy, a za każdą następną, zgodnie z uchwalonym taryfikatorem, trzeba zapłacić kolejne 1,60 zł. Kara za nieopłacony postój wynosi 50 zł, jednak jeśli zostanie zapłacona gotówką w biurze SPP w ciągu 7 dni, wówczas będzie zmniejszona do 20 zł. Problem w tym, że ukarani kierowcy w ocenie Miejskiego Zarządu Dróg próbują naciągać obowiązujące przepisy i dostosowywać je do własnych potrzeb.
- W regulaminie, a także na druku, który otrzymują ukarani mandatem jest jasno napisane, że ulga obowiązuje tylko wtedy, jeśli kara zostanie zapłacona w ciągu siedmiu dni, ale gotówką - wyjaśnia Waldemar Konopczyński, zastępca dyrektora MZD. - Wszyscy kierowcy, którzy zapłacili 20 zł kary przelewem muszą uiścić pozostałą część mandatu, razem 50 zł. Owszem, można zapłacić przelewem, ale wtedy obowiązuje normalna stawka. Takie są zasady.
Kierowcy nie zgadzają się z tym przepisem. Do połowy lutego br. reklamacje były uznawane. - Taki zapis wprowadziliśmy już w grudniu, z dniem uruchomienia Strefy, jednak firma ją obsługująca przeoczyła ten szczegół i nie umieściła informacji na swoich drukach - wyjaśnia Waldemar Konopczyński. - Dlatego wszystkie reklamacje uznaliśmy, było ich wówczas około pięćdziesięciu, a kosztami obciążone zostało Biuro Strefy.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl