Złom w cenie, ginie mienie
Kratki ściekowe, pokrywy studzienek, wkłady do śmietników, czy znaki drogowe - to tylko niektóre z ulubionych łupów włocławskich złomiarzy.
Biorą wszystko, co się da, a ich aktywność rośnie proporcjonalnie do wzrostu cen obowiązujących w skupach. Problem ze złomiarzami we Włocławku to nie nowość. W ocenie strażników miejskich, tak długo jak właściciele skupów będą kupować kradzione elementy, tak długo problem nie zniknie. - Zjawisko jest nagminne i nieustające - mówi Norbert Struciński, rzecznik Straży Miejskiej we Włocławku. - Może się ewentualnie nasilać w zależności od ceny. Wiadomo, że jeśli cena w skupach idzie w górę, to więcej w mieście ginie metalowych przedmiotów.
A ceny w skupach są obecnie wysokie, zmieniają się nawet z dnia na dzień. Choć nawet niższe nie zmniejszają ruchu. - Obecnie stal gruba kosztuje około 45 groszy za kilogram, mosiądz 8,50 zł, natomiast miedź w kolorze 15,20 zł - mówi kasjerka jednego z włocławskich skupów. - Sprzedających jest u nas zawsze bardzo dużo. Każdego dnia przychodzi tu od siedemdziesięciu do stu osób. Czasem więcej.
Żaden ze skupów nie sygnalizuje, że w grupie sprzedających miałby pojawić się ktoś nieuczciwy. Jednak kraty ściekowe czy pokrywy studzienkowe wciąż giną. - Najwięcej tych elementów jest kradzionych w rejonie Starego Miasta - podaje Waldemar Konopczyński, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg. - Ale odnotowaliśmy także kradzieże na włocławskim odcinku krajowej drogi nr 1 jedynce oraz na osiedlu Kazimierza Wielkiego. Od początku roku zginęły już 34 kraty.
więcej w "Nowościach Włocławskich" lub na stronie nowosci.com.pl